sobota, 13 sierpnia 2016

Co daje Ci siłę?

Co daje Ci siłę?
Myślę, że to pytanie bardzo intymne i indywidualne. Być może każdy powinien odpowiedzieć sobie na nie sam, jednakże postanowiłam się nieco podzielić swoimi refleksjami.

Każdy z nas ma priorytety i wartości, są one liczne i tak różnorodne, jak my sami. Dla każdego coś innego jest najważniejsze, i nie ma w tym absolutnie nic złego! A jak jest u mnie? Musze przyznać, że nie jestem wyjątkowa pod tym względem i większość odpowiedzi może się Wam wydać dość pospolita.

1.ZDROWIE
Zdrowie jest dla mnie ogromnie ważnym elementem życia, jest ono fundamentem na podstawie którego buduję wszystko to, co mam. Dzięki niemu mogę czuć się komfortowo, być szczęśliwa i dawać to szczęście najbliższym. Zdrowie jest dla mnie równoważne w znaczeniu z życiem. To ono pozwala mi się w spokoju rozwijać, wykonywać wiele codziennych czynności, nawet te najbardziej oczywiste. Ludzie często nie doceniają swojego zdrowia, a sam fakt, że możesz chodzić na dwóch nogach czy oddychać swobodnie to coś niesamowicie ważnego. Staram się ruszać, biegać, czasem ćwiczyć, bo aktywność fizyczna to prawdziwa inwestycja w dobre samopoczucie.

2. NAJBLIŻSI
Nie ma ludzi idealnych. Sama taka nie jestem i od nikogo tego nie oczekuję. Pomimo wielu sporów i odmiennych światopoglądów, nic nie napawa mnie taką siłą jak właśnie rodzina. To są ludzie, którzy nigdy się na mnie nie wypną i wesprą mnie w każdej sytuacji, pomogą czy poradzą. Rodzice tak wiele robią dla większości z nas, że tego długu nie spłacimy im prawdopodobnie do końca życia. Ale oni wcale od nas tego nie oczekują. Moi rodzice nauczyli mnie wielu rzeczy, ale najbardziej chyba jestem im wdzięczna za to, że pokazali mi ( i nadal pokazują) czym jest bezinteresowność i jak ważne jest, aby to słowo nie było owiane pustką w naszym codziennym życiu.
Równie ważny jest dla mnie mój chłopak, z którym jestem już dwa lata i jest to po prostu najwspanialszy człowiek, jakiego dotychczas było mi dane poznać. Kiedy jesteś z osobą, która sprawia, że chcesz być lepszym człowiekiem, niewiele więcej potrzeba do szczęścia.

3. EDUKACJA
Temat nauki jest dla mnie bardzo ważny. Ja zawsze do swojego wykształcenia przywiązywałam bardzo dużą uwagę, od małego mi wmawiano, że żeby coś osiągnąć w życiu, muszę się dobrze uczyć itd, itp. To oczywiście nie jest prawda, bo wielu ludzi po studiach nie ma pracy, a najwspanialszymi koncernami kierują ludzie nieposiadający świadectwa maturalnego, ale dla mnie nauka to rozwój, który bardzo sobie cenię. Kiedy zdecydowałam się studiować filologię angielską wiele razy usłyszałam, że źle robię, bo potem będę bezrobotna, bo humanistów jest w Polsce na pęczki. Teraz, gdy jestem już po pierwszym roku, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że ten wybór był jednym z lepszych jakich dokonałam w ciągu swojego dwudziestoletniego życia i nigdy, przenigdy nie sądzę, że będę go żałowała. Daję z siebie ile mogę, momentami jest ciężko, bo filologia to nie tylko nauka słówek i gramatyki, jak wielu osobom się może wydawać, ale nic nie daje mi większej satysfakcji, niż np. dobrze napisany egzamin. Nie męczę się, a wiem, że dla wielu ludzi ta strona studiowania ( tzn. uczenie się, a nie życie akademickie) to prawdziwa mordęga. Dla mnie to stawanie się bardziej oczytanym, dojrzalszym człowiekiem i momentami nawet sprawia mi to frajdę. Jakkolwiek żałośnie to brzmi.
A nawiązując do punktu drugiego - nie wiem, czy byłabym taka obowiązkowa, gdyby nie moi rodzice. To oni w podstawówce ślęczeli ze mną do późnych godzin nad książkami i kazali poprawiać błędy ortograficzne czy obliczenia matematyczne. To oni sprawdzali moje wszystkie zeszyty w tych początkowych fazach nauki, chwalili jak robiłam coś dobrze, pomagali naprawić to, co zrobiłam źle. Tata tłumaczył mi matematykę, z którą miałam zawsze jakieś tam problemy. I tak oto nieuzdolniona matematycznie ja skończyłam liceum z mocną czwórką na świadectwie i prawie 70% z matury z tego przedmiotu, potem już, wiadomo, ucząc się sama. To oni nauczyli mnie pokonywać trudności, to oni nauczyli mnie UCZYĆ SIĘ, po prostu. I to jest mega ważne, wpływ rodziców na to, jak dziecko radzi sobie w szkole, jest  o g ro m n y. Tak jak i wpływ rodziców na to, jak dziecko radzi sobie w życiu.

4. HARRY POTTER
Teraz 3/4 czytających myśli sobie, że oszalałam, albo jestem nienormalna, dlatego już się tłumaczę. Harry towarzyszył mi przez całą podstawówkę, czyli ten okres, w którym powoli zaczynamy odkrywać kim jesteśmy, powoli kształtują się nasze charaktery, nawiązujemy pierwsze przyjaźnie. Seria książek ( i wcale nie gorsze filmy!) pokazały mi czym właśnie jest przyjaźń, troska o ludzi, szlachetność i jak wielką moc ma miłość, jaką ona jest siłą i magią. Harry nauczył mnie, że wszyscy ludzie mają równe prawa i należy się im taki sam szacunek, bez względu na rasę, wiek czy płeć. Pokazał mi, że dobro leży w każdym z nas i to od nas samych zależy, jaką drogą pójdziemy w życiu, bo możemy być dosłownie każdym! Również wyniosłam z tych książek, jak ważna jest odwaga i że nią w dużej mierze powinniśmy się kierować w naszym życiu. Harry ukazuje, że czasem złe rzeczy przytrafiają się najlepszym ludziom, ale trzeba mieć siłę, aby stawić im czoło. Daje wiarę na dobre zakończenie każdemu z nas. Tak więc miłość, przyjaźń, poświęcenie, odwaga, bezinteresowność, dobroć, WIARA! Te wartości w bohaterach tych książek odnajduje z pewnością każdy z nas.Oczywiście pomijam fakt, że dzięki J. K. Rowling byłam siedmiolatką czytającą książki, które mają po siedemset czy dziewięćset stron...